~Nowy rok~
Minęło pół roku od momentu gdy, moje życie zmieniło swój cel, codziennie ostro szkolony przez Zekiela, byłem już w stanie panować nad swoją prawdziwą naturą. W ciągu treningów pieczęć kilka razy została naruszona, lecz wciąż się trzyma co daje nadzieje na pomyślnie zakończone szkolenie. Zaczął się nowy rok szkolny, udało mi się bez kolejnych problemów przejść do następnej klasy, lecz przyniósł też zmiany w postaci kilku nowych uczniów. Przyznam ,że normalnie z Alanem bylibyśmy ciekawi tego kim są nowe twarze ,które miałyby wnieść coś co by odświeżyło atmosferę ale.... to przeszłość, teraz byłem skupiony tylko na sobie i na szkoleniu.
Nadszedł pierwszy dzień szkolny, Ja ledwo zebrałem się i dotarłem na miejsce. Gdy byłem już w klasie, zająłem ostatnią ławkę w samym tyle, rozłożyłem zeszyt i zacząłem rysować. Po chwili na lekcje wszedł wychowawca i donośnym głosem poprosił o uwagę:
Wychowawca: Witam was po wakacjach, jak zapewne zdążyliście się dowiedzieć, w naszej klasie w tym roku zajdą pewne zmiany. Do naszej grupy dołączą nowe twarze, ale są wśród nich i nowi mieszkańcy dlatego przydzielimy im ''aniołów stróżów'' ,którzy pokażą im szkołę i odpowiedzą na ewentualne pytania. Ostatnim razem ciężko było o ochotników dlatego w tym roku, nowi sami sobie wybierają opiekunów i mam nadzieje ,że nie będzie żadnych sprzeciwów.
Słowa wychowawcy troszkę mnie zdenerwowały ale patrząc na to logicznie, nie wierzyłem by nowy uczeń byłby na tyle głupi by wybrać kolesia w kapturze ,który siedzi jak zjawa na tyłach klasy, normalny człowiek nie poprosiłby marginesu klasowego o pomoc ale oczywiście musiałem się przekonać ,że los bywa bardzo przewrotny ,a ludzie jakby to ująć...nie świadomi własnych decyzji.
Do klasy weszła czwórka nowych, przestraszonych i zdezorientowanych uczniów, wśród nich jedna tylko dziewczyna, co sprawiło ,że koledzy z klasy zaczęli się na jej widok ślinić jak wygłodniałe hieny na widok świeżego mięsa. Ja tylko zerknąłem spod kaptura, na grupkę bez szczególnego zainteresowania i wróciłem do rysowania.
Słyszałem tylko pojedyncze zdania z rozmowy pomiędzy nowymi ,a wychowawcą. Wszystko było okej dopóki nie usłyszałem jak na całą klasę pada moje nazwisko, a zaraz potem zapada przerażająca cisza. Moja dłoń ,którą rysowałem, zastygła, a ja błagałem w myślach by to nie był wynik losowania. Podniosłem powoli głowę i w tym momencie był to początek moich problemów. Wszyscy wpatrywali się we mnie, oczekując reakcji, a ja nie wiedziałem nawet co się dzieje, po chwili zobaczyłem ,że nowa dziewczyna, która siedziała z przodu z resztą nowych, spojrzała na mnie po czym wstała i ruszyła w stronę mojej ławki. W tym momencie, poczułem jak w moich żyłach krew osiąga temperaturę wrzenia, a moja ręka łamała powoli w pół ołówek. Dziewczyna usiadła obok mnie, wyciągnęła do mnie rękę i odezwała się pewnym głosem:
Słyszałem tylko pojedyncze zdania z rozmowy pomiędzy nowymi ,a wychowawcą. Wszystko było okej dopóki nie usłyszałem jak na całą klasę pada moje nazwisko, a zaraz potem zapada przerażająca cisza. Moja dłoń ,którą rysowałem, zastygła, a ja błagałem w myślach by to nie był wynik losowania. Podniosłem powoli głowę i w tym momencie był to początek moich problemów. Wszyscy wpatrywali się we mnie, oczekując reakcji, a ja nie wiedziałem nawet co się dzieje, po chwili zobaczyłem ,że nowa dziewczyna, która siedziała z przodu z resztą nowych, spojrzała na mnie po czym wstała i ruszyła w stronę mojej ławki. W tym momencie, poczułem jak w moich żyłach krew osiąga temperaturę wrzenia, a moja ręka łamała powoli w pół ołówek. Dziewczyna usiadła obok mnie, wyciągnęła do mnie rękę i odezwała się pewnym głosem:
Felicja: Hej, Ty jesteś Neythan tak? Mam na imię Felicja
Neythan: Miło mi...
Podałem jej rękę po czym, wróciłem do rysowania. Nie miałem i tak nic do powiedzenia więc wolałem siedzieć cicho, z resztą niech przywyknie do tego ,że nie jestem rozmowny, a może szybko zmieni zdanie. Gdy już każdy nowy zajął swoje miejsce, wychowawca wyszedł z klasy i rozpoczęła się lekcja. Ja oczywiście tylko fizycznie przebywałem w klasie, jednak w głowie stale odbywał się trening. Minęło może z 20 min lekcji gdy poczułem szturchanie w ramię, spojrzałem w bok i zobaczyłem Felicje ,która z wyraźnie wypisanym zakłopotaniem, stara się wydobyć z siebie jakieś zdanie ale coś czułem ,że tutaj był kres jej odwagi. Widziałem ,że jej nie łatwo więc postanowiłem zacząć by jeszcze z tego całego stresu nie zleciała z krzesła, już i tak wystarczająco będzie ściągać na mnie uwagę:
Neythan: Wszystko dobrze?
Felicja: Tak,..znaczy..heh, po prostu wydaje mi się ,że nie jesteś zadowolony z mojej decyzji co do Ciebie..
Neythan: Jakby to delikatnie ująć....źle sobie trochę wybrałaś, jestem tutaj ostatnią osobą ,która pasuje na przewodnika
Felicja: Nie rozumiem...
Neythan: Serio? Spójrz na mnie. Wyglądam na wzorowego ucznia?
Felicja: A co to ma do rzeczy? Masz podobno mnie tylko oprowadzić i ewentualnie mi pomóc gdybym czegoś nie mogła znaleźć czy coś w tym rodzaju, nie musisz mnie uczyć -zaśmiała się cicho
Neythan: W sumie... no dobra to po lekcjach wszystko Ci wytłumaczę...chcę mieć to już za sobą
Felicja: Aż tak przeszkadzam? - wesoły wyraz twarzy natychmiast ustąpił smutnemu
Gdy zadała to pytanie, po raz pierwszy tak na prawdę spojrzałem na nią... Przyznam ,że była bardzo piękna, długie kruczoczarne włosy, piwne oczy, które miały coś w sobie bo gdy pierwszy raz spojrzałem w nie to chodź nie wiem co się działo dookoła, mój wzrok musiał co jakiś czas wrócić do nich. Nie była zbyt wysoka ale to właściwie sprawia ,że facet czuje się mężczyzną, przy takiej dziewczynie, poza tym widać było ,że bardzo lubi sport, jej sylwetka była baardzo dobrze wyrysowana. Musiałem szybko się ogarnąć zanim palnę coś co sprawi ,że ciężej będzie mi się jej pozbyć, dlatego spojrzałem na nią i z delikatnym uśmiechem odpowiedziałem:
Neythan: Nie, to nie o to chodzi, po prostu mam ostatnio dużo na głowie ,a Ty zapewne chcesz szybko ogarnąć tą szkołę by móc zając się zawieraniem znajomości, skupić się na lekcjach itp. prawda?
Felicja: Noo...okej, powiedzmy ,że wierzę w tą wersję -powiedziała cichym głosem, zamieniając smutek w grymas przypominający uśmiech
Na szczęście, rozmowę przerwał dzwonek na przerwę, spakowałem się i gdy już powoli kierowaliśmy się ku drzwiom, dodałem na koniec:
Neythan: Heh... w takim razie, spotykamy się po lekcjach, teraz mamy podział na grupy więc do potem.
Felicja: No okej ale...ale gdzie,..?
Neythan: Ah no tak, przepraszam..może po prostu przed wejściem, znajdę Cię, po prostu czekaj tam
Felicja: No okej..to pa - uśmiechnęła się delikatnie i poszła w stronę grupy
Przyglądałem się jej jeszcze przez chwilę gdy odchodziła. Mimo wszystko strasznie skupiała moją uwagę na sobie. Może nie świadomie ,a może jednak ale to sprawiało ,że miałem mieszane uczucia co do tej znajomości. Oczywiście prawda była inna, nie mieliśmy podziału na grupy, miał się odbyć apel ,ale Ja nie mogłem na nim być gdyż Zekiel potrzebował pilnie się spotkać.
Gdy udało mi się wydostać ze szkoły, ruszyłem w stronę garaży nieopodal, gdy dotarłem na miejsce, mój mistrz już tam czekał, wyraźnie czymś podenerwowany. Bałem się ale musiałem spytać:
Neythan: Zekielu....Co się stało?
Zekiel: Sprawy nabrały dość nieoczekiwanego obrotu, twoje szkolenie trzeba przełożyć, natomiast masz zadanie od upadłego.
Te słowa wprawiły mnie w osłupienie. Pierwsze zadanie, ale coś czuje ,że nie będzie ono proste:
Neythan: Rozumiem, słucham uważnie
Zekiel: W wyniku pewnego dość nieoczekiwanego obrotu wydarzeń, musisz zdobyć dla nas, krew młodej dziewczyny
Neythan: Przecież to nie jest trudne...
Zekiel: Wręcz przeciwnie.. Dziewczyna nie może pochodzić stąd, musisz upewnić się ,że nie płynie w niej krew przodków ,którzy osiedlali te okolice..
Neythan: Dobrze, myślę ,że już mam pewien cel....mogę tylko spytać czemu Ona posłuży?
Zekiel: Wyjaśnię Ci to innym razem, teraz musisz jak najszybciej zdobyć tą krew.
Neythan: Rozumiem, postaram się nie zawieść..
Zekiel zniknął, a Ja lekko zdezorientowany i zaciekawiony sytuacją jaka nastała, wróciłem do szkoły. Do głowy przychodziła mi tylko jedna osoba i chyba jednak ten przypadek może okazać się korzystny. Problem w tym jak zdobyć krew....


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz