wtorek, 7 października 2014

Rozdział II

~Droga nienawiści~


Tajemniczy głos na chwilę umilkł. Po chwili głuchej ciszy tajemnicza postać przemówiła ponownie:

Głos: Co chcesz konkretnie wiedzieć?
Neythan: Chcę wiedzieć co się ze mną dzieje, dlaczego Ja i kim Ty jesteś?

Głos: Masz sporo pytań....ale dobrze, odpowiem po kolei....Jestem dowódcą aniołów ,który został nie słusznie skazany, ponieważ ośmieliłem się mieć własne zdanie. Wiele moich braci podzieliło mój los ponieważ taka oto jest sprawiedliwość tegoż to Stwórcy, którego ludzie tak wielbią. Pytasz dlaczego Ty? Ponieważ jesteś jedyną istotą na tej zepsutej ziemi, która widzi prawdę, która może mi pomóc dowieść niesłuszności kary jaka nas spotkała...

Neythan: Chwila....Ty jesteś upadłym? Czyli ta historia o wielkiej bitwie...o tym mieście...to prawda...ale z Tego co mi wiadomo, zostałeś ukarany nie tylko za bunt ale i za wojnę..

Głos: To nie jest prawda, karę otrzymałem zaraz po sprzeciwieniu się poleceniom ,które były nie słuszne i nie powinny mieć miejsca, za to został wysłany po mnie zastęp archaniołów. Wiedziałem ,że kara będzie surowa więc postanowiłem się bronić, nie miałem innego wyjścia. Sam dobrze wiesz i widzisz jaka jest sprawiedliwość na tym świecie, czy nie został ci odebrany właśnie najlepszy przyjaciel?

Neythan: Skąd wiesz?!

Głos: Jestem jednym z aniołów, wyczuwamy gdy dusze opuszczają cielesną formę, poza tym widzę to w twoim umyśle, czuję twój gniew, żal, nienawiść. To właśnie są owoce sprawiedliwości tego świata. Nathanaelu, pomóż mi ,a spełnię twoje marzenia i potrzeby, oboje możemy przywrócić sprawiedliwość, nikt już nie będzie niesłusznie raniony, a wszystko będzie miało jasne i zrozumiałe znaczenie dla wszystkich. Dość ran bez odpowiedzi na pytania, nikt już nie pozostanie samemu sobie.
Neythan: To co mówisz... może i jest w tym coś ale nie jestem przekonany, to wszystko przerasta mnie, ja jestem zwykłym człowiekiem, co ja mogę..

Głos: Przeciwnie Nathanaelu, jesteś właściwą osobą. Pytałeś co się z Tobą dzieje..to twoje dziedzictwo budzi się po zapieczętowaniu przez twojego przodka, który zapoczątkował twój ród. Był On jednym z moich braci, związał się ze śmiertelniczką, a gdy wybuchła wielka wojna, ukrył się i gdy dowiedział się ,że będzie miał potomka, postanowił porzucić skrzydła i zapieczętował je zarówno swoje jak i dziedzica. Pieczęć przechodziła z pokolenia na pokolenie, nie była widoczna gdyż nikt w twojej rodzinie nie miał styczności z żadną magią. W momencie gdy dotknąłeś mej księgi i uwolniłeś demoniczny pył, obudziła się pieczęć i teraz za każdym razem gdy wściekasz się, pieczęć zostaje naruszona.  
Neythan: Teraz wiem skąd ten ból.....ale co się stanie gdy pieczęć zostanie przerwana?

Głos: Hmm....nie jestem pewien gdyż wiele pokoleń minęło, co wzmocniło człowieczą naturę dlatego, nim pieczęć zostanie przerwana, musisz nauczyć się panować nad swoimi zdolnościami, a także trzeba przygotować twoje ciało na przyjęcie pierwotnej formy. Nie wiem czy śmiertelne ciało przyjmie twoją prawdziwą naturę, dowodem na to jest ból jaki odczuwasz przy łamaniu pieczęci, dlatego chcę abyś kogoś poznał..
Neythan: Kogo?

Nagle obok mnie pojawiła się czarna mgła w ,której dotarłem tutaj. Z niej wyłonił się wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna, oczy miał czarne jak noc, a jego dłonie oplatały symbole identyczne jak w mojej pieczęci. Podszedł do mnie powoli, zmierzył mnie od góry do dołu po czym odezwał się bardzo niskim głosem:

Zakiel:  Więc ja go mam wyszkolić?
Głos: Jest to problem Zakielu?
Zakiel: Nie panie... Zatem, jak już wiesz, będę Cię szkolił, obyś nie zawiódł mnie ani pana..
Neythan: Nie boję się twoich słów ani tego kim jesteś, tak więc może wyjaśnij mi łaskawie czego chcesz mnie nauczyć?
Zakiel: Tego będziesz dowiadywał się na bieżąco, jak na razie trzeba sprawdzić ile pieczęci zostało przerwane i będę musiał sprawdzić czy to ciało jest zdolne do czegokolwiek.
Neythan: Jak chcesz to sprawdzić?

W tym momencie, Zakiel wyciągnął dłoń obok siebie ,a z dymu wyłonił się łańcuch ,który go otaczał, długi i czarny jak smoła. Demon wskazał tylko na mnie ,a w moim kierunku ruszył jeden koniec łańcucha, oplątując mnie i krępując ręce. Łańcuch zacisnął się mocno na moich ramionach ,a po chwili poczułem jak pieczęć zaczyna znów piec, Zekiel obszedł mnie i zbliżył się do moich pleców, rozerwał podkoszulek po czym kątem oka dostrzegłem jak jego dłoń cała tonie w ogniu. Demon, zbliżył dłoń do moich pleców, a ja czułem jak gorąca dłoń przesuwa się od karku w dół wzdłuż kręgosłupa, kolejno odsłaniając symbole pieczęci. Ból był nie do wytrzymania, czułem jak gniew wylewa się ze mnie wiadrami, oczy paliły żywym ogniem, mięśnie zdawały się zastygnąć jakby były z kamienia, czułem niepohamowaną chęć zmasakrowania go za to co mi robił lecz łańcuch mocno zaciśnięty, nie pozwalał mi na jakikolwiek atak. Po chwili ból ustąpił,łańcuch się poluzował ,a ja upadłem na kolana, starając się resztkami sił w rękach, utrzymać twarz nad ziemią. Zekiel spojrzał na mnie z pogardą i powiedział:

Zakiel: Mamy nie wiele czasu, pieczęć jest przerwana w co najmniej czterech głównych punktach, a jest ich sześć, czeka nas wiele ciężkiej pracy. 
Neythan: Nie mogę się doczekać...

Zakiel odwrócił się i dodał na odchodne, znikając w gęstym dymie:

 Zakiel Twój brat panie, na prawdę się postarał, ta pieczęć jest nie do złamania dla kogoś z zewnątrz, tylko istota ,która ją posiada może ją zniszczyć w sobie...

I zniknął, Ja zbierając się z ziemi zrozumiałem ,że nie będzie łatwo ale nie miałem nic do stracenia, jeżeli to moje dziedzictwo to dlaczego nie mogę z niego skorzystać. Nie byłem do końca przekonany co do słów Upadłego ale wydawał się mieć rację, zwłaszcza teraz gdy Alan zginął ,a ja nie rozumiałem dlaczego co sprawiało tak wielki ból i gniew ,że nie myślałem zupełnie ani nie przejmowałem się tym jak skończę. Dla mnie wraz ze śmiercią mojego przyjaciela, umarłem Ja i nasze wspólne plany, marzenia. Nie miałem nic do stracenia więc zacząłem sumiennie uczyć się tego co Zakiel mi przekazywał. Tak oto, moje życie nabrało nowy kierunek nad ,którym zapanowała nienawiść...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz