~ Znamię ~
Gdy udało nam się zbiec z góry, Alan położył się na trawie i rzuciwszy broń na ziemie, położył dłonie na twarzy, wykrzykując chyba wszystkie możliwe przekleństwa jakie przyszły mu do głowy.
Ja sam nie wiedziałem co o tym myśleć, byłem tak roztrzęsiony ,że nawet nie potrafiłem skupić się nad tym gdzie jesteśmy ani ,która jest godzina, kompletna pustka. Alan podniósł się i chodząc w ,kółko zaczął się wydzierać:
Alan: Co to do cholery było?! Mówiłem byśmy tam nie szli! Mówiłem! Dlaczego Ja wciąż daje się namawiać Tobie na tak głupie rzeczy.
Neythan: Alan, uspokój się. Przepraszam, nie spodziewałem się ,że takie coś może istnieć, myślałem ,że to głupie zabobony.
Alan: Nie dało Ci do myślenia samo to ,że żaden człowiek ŻADEN! nigdy się tam nie zapuszczał? Wiele jest debilów ,którzy by dla popisu by tam poszli ale o dziwo się nie znaleźli ,aż do dziś.
Neythan: Rozumiem, nie wiem co jeszcze mogę powiedzieć. Przepraszam Cię stary..
Alan: Wiesz co, jak wrócimy do miasta, wracam do domu i nie chcę z Tobą gadać. Mam dość twoich pomysłów -Chwycił nerwowo za broń i plecak po czym ruszył szybkim krokiem w stronę miasta
Neythan: Ej Alan! Przecież przeprosiłem Cię, daj spokój no.
Całą drogę próbowałem go przeprosić, ale to nic nie dawało, jego twarz była pełna nienawiści, nawet na mnie nie spojrzał. Do miasta dotarliśmy w ciszy, gdy byliśmy blisko naszych domów odwrócił się tylko i powiedział:
Alan: Masz po mnie nie przychodzić i się do mnie nie odzywać, nie mam zamiaru więcej z Tobą gadać....narazie. -odwrócił się i poszedł
Neythan: Ale ja nie chciałem....Alan no...
Poczułem się podle, nie wiedziałem co zrobić. Wróciłem do domu, minąłem rodziców, nawet nie wiem co do mnie mówili, wszedłem do pokoju, zamknąłem drzwi na zamek i położyłem się. Byłem wściekły, nie miałem pojęcia co robić. Zacząłem nerwowo rzucać piłeczką o ścianę, próbując skupić się i zrozumieć co się wydarzyło. Nie potrafiłem zrozumieć tego jak to wszystko możliwe, teraz nawet opowieść mojego Ojca stała się bardziej rzeczywista. Sam nic nie mogłem wymyślić, wciąż po głowie chodził mi ten głos ,który usłyszałem w zamku. Byłem zagubiony ,a w dodatku jeszcze przybity zachowaniem Alana, ale to są efekty mojego głupiego myślenia. Musiałem coś wymyślić, wszedłem do internetu i zacząłem szukać jakichkolwiek informacji na temat tej góry, wszystkich legend i wzmianek o tym co tam się wydarzyło bądź mogło znajdować jednak znalazłem tylko to co sam wiedziałem. Zacząłem się powoli denerwować, nie mogłem nic wymyślić ani zrobić, w tym momencie znów poczułem straszny ból na plecach, gorszy niż tamtej nocy, Pobiegłem szybko do lustra ,ale tym razem zobaczyłem coś zupełnie innego niż tylko bliznę. Pomiędzy bliznami, na kręgosłupie pojawił się ciąg symboli, od karku aż do lędźwi. Wystraszyłem się, ale nie tego ,że będę mieć przerąbane za tatuaż od rodziców ,a tego ,że te symbole widziałem w księdze z ,której czytałem w zamku. Nie wiedziałem co robić, blizny się zaogniły i strasznie piekły ale nie mogłem pokazać tego nikomu, nie wiedziałbym jak to wszystko wyjaśnić. Obłożyłem plecy ręcznikami zmoczonymi zimną wodą i położyłem się. Spróbowałem zadzwonić do Alana, nawet nagrałem się na pocztę ale wiedziałem ,że to na nic. Teraz byłem zdany tylko na siebie.
Po kilku godzinach udało mi się zasnąć. Przespałem może z godzinę ,a gdy otwarłem oczy, okazało się ,że to już poniedziałek i miałem może z dwadzieścia minut na dotarcie na lekcje. Pozbierałem się tak szybko jak tylko mogłem i pozwoliła mi na to piekąca blizna. Oczywiście spóźniłem się i oczywiście na moje nieszczęście było to zastępstwo z tym dziadem. Tym razem nie miałem jak przejść nie zauważony. Wszedłem powoli do klasy, podszedłem do biurka i powiedziałem lekko przestraszony:
Neythan: Dzień dobry Panie profesorze, bardzo przepraszam za spóźnienie.
Prof.Griff: O proszę, pan Holt zdaje się zgubił w pośpiechu zegarek. -zaśmiał się szyderczo
Neythan: Bardzo przepraszam, to się nie powtórzy -odwróciłem się i ruszyłem w kierunku swojej ławki.
Prof. Griff: Panie Holt, myślę ,że pan wie w jaki sposób nadrabiają spóźnialscy swój błąd?
Tak. Była to karna odpowiedź. Oczywiście nie byłem przygotowany, szedłem tam jak na rzeź, tej pały nie można było poprawić ,a ja i tak nie byłem najlepszym uczniem. Wiedziałem już jak się to skończy, ale nie mogłem nic zrobić. Stanąłem przed nim i wyczekiwałem pytania. Oczywiście nie mogło się obyć bez jego tradycyjnej taktyki przesłuchania. Gdy zaczął stukać długopisem o stolik, poczułem jak budzi się we mnie każdy nerw, ciśnienie skoczyło mi jak szalone, znamię zaczęło piec ,a ja czułem jakbym powoli tracił kontrolę nad sobą. Gdy zadał mi pytanie, na chwilę urwał mi się film. Gdy się ocknąłem, zobaczyłem jak cała klasa wpatruje się we mnie przestraszona ,a ja byłem oparty o biurko nauczyciela. Jego twarz..pierwszy raz widziałem by ten dziad był tak wystraszony, usłyszałem tylko jak dukał powoli zdanie:
Prof. Griff: C..co ci się stało? P..proszę stawić się u dyrektora po lekcjach z ro..rodzicami panie Holt.
Zabrałem gwałtownie ręce z biurka i szybko skierowałem się w stronę drzwi. Kątem oka zobaczyłem tylko jak Alan patrzy na mnie z przerażeniem. Wiedziałem ,że cokolwiek się wydarzyło, spowoduje ,że jedynka z odpowiedzi będzie najmniejszym problemem. Wybiegłem ze szkoły i ukryłem się nieopodal, za garażami. Usiadłem na ziemi, wyciągnąłem telefon i starałem się zobaczyć swoją twarz w ekranie. Byłem cały czerwony, w środku czułem jakby tlił się ogień, blizna nie dawała spokoju, a dodatkowo byłem taki wściekły. Siedziałem tam i starałem się uspokoić ale wiedziałem ,że gdy wrócę do domu, będę mieć solidny ochrzan, już nie mówię o tym co mnie czeka u dyrektora. Pozbierałem się i powoli szedłem do domu, gdy stanąłem przed drzwiami, bardzo długo zastanawiałem się czy wejść do środka. ale nie było wyjścia. Otworzyłem drzwi i powoli wszedłem do salonu. zobaczyłem tam zmartwioną mamę i wściekłego Ojca, Już wiedziałem ,że jest źle, tata kazał mi usiąść po czym odezwał się ciężkim głosem:
Tata: Wiesz o co chodzi prawda? - spojrzał na mnie zimnym wzrokiem
Neythan: Tak wiem.
Tata: Możesz to nam jakoś wytłumaczyć?
Neythan: Nie potrafię, sam nie wiem co się tak na prawdę stało. Nie pamiętam nic ,aż do wyjścia z sali.
Mama: Nie pamiętasz? Neythan, czy....czy ty bierzesz narkotyki? - spojrzała na mnie z przerażeniem
Neythan: Nie! mamo nie! Nie potrafię tego wytłumaczyć, nie wiem co się ze mną stało.
Tata: Dzwonił do mnie dyrektor, rozmawiał z profesorem ,który powiedział ,że zachowywałeś się jak demon, bał się ,że go pobijesz. Nie wiem co się z Tobą dzieje, ale mamy się jutro stawić u dyrektora, przeprosisz oficjalnie profesora, a teraz idziesz do swojego pokoju i nie widzę Cię do jutra jasne?
Neythan: Tak.......przepraszam.
Krzyki mojego ojca i jego wzrok znów wywołały u mnie gniew, resztkami sił powstrzymałem się od wybuchu agresji, uciekłem do pokoju najszybciej jak tylko mogłem. Zatrzasnąłem drzwi i wbiegłem do łazienki, zerwałem podkoszulek i zacząłem oblewać nadgarstki i twarz lodowatą wodą jednak nic to nie dawało. Gdy spojrzałem w lustro....osłupiałem, moje oczy były czarne, nie było widać ani źrenic ani białek, wszystko było czarne. Wystraszyłem się nie na żarty, ale po chwili wróciło wszystko do normy. Byłem spanikowany i zdezorientowany. usiadłem w koncie łazienki, zamknąłem oczy i starałem się o niczym nie myśleć. Jedyne na co liczyłem to, by jak najszybciej się uspokoić.
Str.4


Ty naprawdę masz talent... jesteś świetny, chciałabym pisać tak dobrze jak Ty :) to jak opisujesz bohaterów... ich uczucia... sytuacje... masz do tego prawdziwą zdolność i uważam, że powinieneś napisać książkę :3 mówię poważnie i wydaje mi się, że nie jestem jedyną osobą która Ci to napisała... ;) jakbyś naprawdę wydał książkę, nie mogłabym jej nie przeczytać <3 nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, uwielbiam Cię i Twoje opowiadania!<3
OdpowiedzUsuńHeh bardzo dziękuje za te słowa :3 Właśnie pracuje nad tą powieścią, tutaj ją dodaje w formie bloga ale już pracuje nad nią by wydać w formie książki ( będzie oczywiście trochę bardziej rozszerzona o niektóre wątki i dialogi ) liczę ,że uda mi się i w przyszłym roku ją postaram się jakoś wydać ;)
OdpowiedzUsuń