~Głosy~
Nie przespałem ani minuty, byłem tak podekscytowany swoim planem, że sen stawał się dla mnie tylko uciążliwy. Wciąż do głowy przychodziły mi najrozmaitsze wizje tego co nas tam czeka. Wiedziałem dobrze ,że Alan nie jest zachwycony, prawdę mówiąc, trochę mu współczułem ,że musi znosić moje pomysły ,ale dałem mu przecież wybór. W końcu nastała środa, do wyjścia zostały dwa dni, mieliśmy tylko weekend na to by dostać się jak najdalej to będzie możliwe i wrócić by nikt nie podejrzewał nas o nic. Plecak skryłem w piwnicy, za starą szafą, byłem pewien ,że nikt tam nie zagląda więc spokojnie, oczekiwałem dnia wyprawy. Alan oczywiście, codziennie próbował mnie jakoś zniechęcić różnymi argumentami, lecz był świadom tego ,że nic mu to nie da. W drodze do domu, ze szkoły uzgodniliśmy ,że spotkamy się jeszcze wieczorem i sprawdzimy czy wszystko gotowe. Przyszedłem do domu, zjadłem szybko obiad i poszedłem do pokoju odespać, poprzednią noc. Nie wiem czy to wina głupich argumentów Alana, czy tych wszystkich opowieści ,które mi przypomniał na wzgórzu ale przyśnił mi się dość dziwny koszmar.
Śniło mi się ,że biegnę przez las, jakbym przed czymś uciekał ale sam nie wiedziałem przed czym. W pewnym momencie zdawało mi się ,że ktoś zaczął do mnie szeptać. Nie znałem tego głosu, a słowa ,które ten ktoś wypowiadał były nie wyraźne. Starałem się przysłuchać możliwe jak najmocniej by coś zrozumieć, ale w pewnej chwili głos ustał, a ja obudziłem się z przeraźliwym bólem na plecach. Pobiegłem do łazienki by zobaczyć w lustrze co to było, czułem się jakby ktoś przytknął mi do ramion jakiś rozgrzany przedmiot. W lustrze nic nie widziałem poza moim znamieniem. Było dość dziwne, wyglądały tak jakby ktoś narysował mi dwie linie znajdujące się na łopatkach. Może to dziwne ale wydawało mi się ,że to te znamiona mnie tak piekły. Mimo to nic na plecach nie znalazłem więc stwierdziłem ,że to może poparzenie od słońca, niedawno skończyły się przecież wakacje, a my spędzaliśmy wiele czasu nad rzeką i przyznam ,że przesadziłem ze słońcem. Położyłem się wygodnie na łóżku, tym razem na brzuchu, na wszelki wypadek. Minęło może kilka minut jak z powrotem zasnąłem jak zabity, na szczęście tym razem już przespałem całą noc.
Wstałem spóźniony, wyparowałem z łóżka jak poparzony i począwszy ubierać się w pokoju, skończyłem w połowie drogi do szkoły. Nie dbałem o to co ludzie pomyślą, bardziej przerażał mnie fakt ,że spóźnię się na lekcję jednego z najgorszych nauczycieli jaką posiadała ta szkoła, a był Nim profesor Griff ,który jak dla mnie mógł być spokrewniony z samym diabłem. Gdy dotarłem pod klasę, modliłem się tylko by przemknąć, jakoś niezauważony do ławki i ukryć się przed jego sądnym spojrzeniem, który niósł za sobą więcej cierpienia niż czterech jeźdźców apokalipsy. Uchyliłem lekko drzwi i próbowałem ściągnąć uwagę Alana. Gdy już wreszcie udało mi się, dałem mu do zrozumienia by odwrócił uwagę tego starego złośliwca. Spisał się doskonale, zawsze potrafił mnie zaskoczyć swoimi pomysłami, a to w jaki sposób poświęcał się im były godne każdej nagrody. Alan podszedł do Griffa i ryzykując własnym życiem, postanowił zgłosić się do odpowiedzi. Miejsce odpowiadających zawsze było po drugiej stronie klasy, między oknem ,a biurkiem nauczyciela, lecz pan Griff lubił nadawać temu miejscu specyficzny urok, bowiem za każdym razem gdy ktoś stawał do odpowiedzi, ten dziad rozsiadał się wygodnie na krześle, i zakładając nogę na nogę jak pan i władca ,zadawał pytanie po czym zaczynał umiejętnie świdrować wzrokiem, jednocześnie przesuwając powolutku lampkę na biurku, starając się wyprowadzić tym z równowagi ofiary. Może i głupie ,ale jeżeli będziecie stać kiedyś do odpowiedzi, wyobraźcie sobie, lampkę żywcem wyjętą z filmów gdzie przesłuchiwano ludzi w ciemnych pomieszczeniach i świecono po nich takim czymś. Założę się ,że nie jeden z was nie potrafiłby się skupić, ale na szczęście, Alan był prymusem i nie tylko Ja o tym wiedziałem, a To poniekąd nie podobało się Griffowi, dzięki czemu jeszcze więcej serca wkładał w swoje ''tortury'' co pozwoliło mi na przemknięcie do celu, niezauważonym. Alan na szczęście dotrwał jakoś do końca i wrócił do ławki łapiąc oddech jakby spędził pół godziny pod wodą.
Neythan: Dzięki stary, jestem znów twoim dłużnikiem.
Alan: Daj spokój, lepiej powiedz czemu się spóźniłeś?
Neythan: Przespałem tylko pół nocy, miałem dziwny koszmar ,a w dodatku zerwał mnie z łóżka ból pleców.
Alan: Ból pleców? Stało ci się coś?
Neythan: Właściwie to nie, sprawdzałem w lustrze ale nic nie było. Może to od tego opalania się.
Alan: Możliwe, w końcu 2 dni chodziłeś jak manekin po tym jak zasnąłeś nad rzeką.
Neythan: Bardzo śmieszne, przynajmniej nie wyglądałem jak trup, wiele dziewczyn się za mną obracało.
Alan: No to na pewno, w końcu byłem jedynym czerwonoskórym nad rzeką- zaśmiał się pod nosem
Neythan: Dobra, dobra...jesteś gotowy na wyprawę?
Alan: Ehh...myślałem ,że ci przejdzie......tak jestem
W tym momencie poczułem ciarki ,które przeszyły mnie niczym garść igieł wystrzelona bezpośrednio w moje plecy...
Prof.Griff: Czy ja może wam przeszkadzam, panie Holt?
Neythan: Nie nie panie profesorze, ja tylko...
Prof.Griff: Nie obchodzi mnie to, jeżeli jeszcze raz..-słowa profesora przerwał dzwonek
Neythan: Rozumiem panie Profesorze to się nie powtórzy
Złapałem za plecak i wystrzeliłem z klasy. Alan dogonił mnie dopiero w drzwiach szkoły. Potem poszliśmy, do sklepu i w drodze do domu opowiedziałem mu wszystko. Alan trochę zbladł i powiedział:
Alan: Nie widzisz w tym nic dziwnego?
Neythan: Co takiego?
Alan: Śnił ci się las, uciekałeś, głos.. Darujmy sobie tą wyprawę proszę cię.
Neythan: Nie panikuj ,to właśnie przez te pierdoły ,które opowiadałeś mi, pewnie miałem ten koszmar. Ochłoń, to mi się śniło ,a jakoś nie przeżywam. Chodź do mnie, sprawdzimy pogodę na weekend i okolice tej góry.
Alan: Mam złe przeczucia..
Neythan: Ty zawsze je masz
Alan: Tylko jak zgadzam się na twoje pomysły.
Dotarliśmy do domu i poszliśmy dopiąć wszystko na ostatni guzik. Nie miałem zamiaru się wycofać po jakimś koszmarze.
Str.2

I znów jestem pierwsza!
OdpowiedzUsuńCud miód i orzeszki! Czytając mam wrażenie że stoję obok bohaterów. Oby tak dalej! ;*